Mówiłeś do mnie aniele.. a ja jeszcze żyję
resztkami sił próbuje ocalić moje jestestwo
Oswoiłeś mnie... zaczarowałeś mnie i zostawiłeś...
ale z jaka klasą i z jakim szelmostwem...
ale to moja wina... przecież chciałam drania, chama i szelmę...
testosteronu mi się zachciało... mam to o czym marzyłam
bo czy teraz mogę powiedzieć że marzenia się nie spełniają?
Pean ułożyłeś nawet na moją cześć....
a panienka co ma w głowie pytałeś?
A ja tak szczerze, jak dupa tylko potrafi... że Ciebie mam w głowie mój miły...
Bo mi się chce do zimnych nóg w pościeli i do wspólnej kawy...
Ale po tygodniu to wiesz maleńka?
No nie wiem, tak wyszło... sensualny szept w słuchawce... kilka znaków durnych i miałam w głowie jedną myśl przewodnią – przeznaczenie
Głupia ja.. błazen wiosenny.. Boża krówka jest przy mnie mędrcem narodu... a ja
Śmieszek na szpilkach... ze śmiechem jak rżenie konia... i z cała miłością świata oddaje Ci wszystko co mam... siebie bez karnawałowej maski... z emocjami na cały świat
Oddech muszę złapać, film obejrzeć, odetchnąć... wiesz zniknąć, ... ale że jak, tak na początku...
kiedy ja równowagi bez Ciebie nie mogę złapać i szukam Ciebie... w metrze, na przystanku i na wietrze...
Klaun... mój portret rodzinny,....